Piknik inżynierski POIIB

170 osób z różnych pokoleń, inżynierów i ich najbliższych, uczestniczyło wczoraj (5 września) w Pikniku inżynierskim Podlaskiej OIIB w Augustowie. Było… radośnie.

Kolejny raz spotkanie integracyjne członków podlaskiego samorządu zawodowego inżynierów budownictwa odbyło się w podobny sposób: rejs statkiem i biesiada nad jeziorem. Wysoka frekwencja potwierdza słuszność organizacji tego typu wydarzeń. To świetna okazja, aby na chwilę odłożyć zawodowe obowiązki, porozmawiać, pośmiać się i po prostu pobyć razem.

Wyruszyliśmy z Portu Augustów. Tym razem popłynęliśmy nieco inną trasą – przez jeziora Necko i Rospuda, rzekę Klonownicę oraz jezioro Białe. Następnie wróciliśmy na Necko i skierowaliśmy się w stronę Hotelu Warszawa.

Na pokładzie statku powitał nas Krzysztof Ciuńczyk, przewodniczący Rady POIIB. Zwrócił uwagę, jak ważna dla środowiska jest możliwość spotkania w mniej formalnych okolicznościach – rozmowy, wspólnej zabawy i wymiany doświadczeń. Podkreślił również, że cieszy go obecność osób z dużym doświadczeniem zawodowym, przedstawicieli różnych pokoleń inżynierów

– Bardzo się cieszę, że po raz kolejny spotkamy się w Augustowie na rejsie integracyjnym – mówił przewodniczący. – Mam nadzieję, że czeka nas udany czas – zarówno podczas rejsu, jak i później w Hotelu Warszawa, gdzie zaplanowaliśmy poczęstunek i chwilę wspólnej zabawy przy muzyce. Jako Izba staramy się organizować różne wydarzenia integracyjne, na które serdecznie zapraszam. Oczywiście ważną częścią naszej działalności pozostają również szkolenia i podnoszenie kwalifikacji zawodowych. Wszystkie są równie istotne dla budowania naszego samorządu. Życzę dobrej zabawy, wielu miłych rozmów i niezapomnianych wspomnień.

Pogoda próbowała trochę pokrzyżować nam plany – kilka razy popadał deszcz, ale za każdym razem wychodziło słońce. Nie daliśmy się jej sprowokować i dobra atmosfera na pokładzie ani na chwilę nie osłabła. Był śpiew, muzyka i tańce, które rozpoczęliśmy jeszcze podczas rejsu. Bardzo prawdopodobne, że byliśmy w tym dniu najbardziej rozśpiewanym i roztańczonym statkiem na Pojezierzu Augustowskim. A na potwierdzenie tych słów, zapraszam do pooglądania zdjęć.

Już sam rejs był przyjemnością. Spokojna tafla jezior, otaczająca je zieleń i malownicze brzegi sprawiały, że płynęło się beztrosko zostawiając gdzieś tam daleko na brzegu pracę, naglące terminy, upartych inwestorów, projekty i place budów. Był to czas, kiedy można było zwolnić, odpocząć i po prostu cieszyć się widokami. Augustowskie jeziora zachwycały spokojem i naturalnym pięknem, a kolejne fragmenty trasy dostarczały pięknych widoków. Raz lśniących w słońcu, chwilami skąpanych w deszczu. Popatrzcie…

Na brzeg gonił nas mocny wiatr, ale okazał się on bardziej sprzymierzeńcem niż przeszkodą. Dodał rejsowi odrobiny emocji, pokazał nieco inne Necko – ze spienionymi falami, a przede wszystkim sprawił, że szybciej zacumowaliśmy i mogliśmy wreszcie udać się na zaplanowany poczęstunek – co, trzeba przyznać, miało swoje zalety. Podróż autokarem do Augustowa i niemal trzy godziny „na wodzie” wyostrzyły nam apetyty. W Hotelu Warszawa czekała na nas biesiada, ognisko i dalsza wspólna zabawa.

Piknik integracyjny za nami. Zostały wspomnienia i przekonanie, że takie spotkania są potrzebne. Bo choć na co dzień łączy nas przede wszystkim praca i wspólny zawód, warto czasem spotkać się po prostu razem – bez formalności, za to z uśmiechem i dobrą energią. Prawda?

Maria Gawryluk (na zdjęciu z panem Mikołajem): Wspaniały dzień. Jestem pierwszy raz na „izbowym” rejsie. Nasza codzienna praca jest ciekawa, ale trudna, wymagająca i odpowiedzialna. Uważam, że takie spotkania są niezbędne, bo dają wytchnienie i budują więzi w środowisku, tworzą z nas jedną inżynierską rodzinę. To dobre miejsce na poznanie się osób z różnych branż. Ważne, że uczestniczą osoby w różnym wieku. Cieszę się, że Izba pamięta o starszych i – co też ważne – że możemy tu być ze swoimi najbliższymi
Wiktor Żmieńka (z żoną Inką): Śledzimy wydarzenia „izbowe” i chętnie w nich uczestniczymy. Jestem inżynierem budownictwa wodnego, liczyłem na spotkanie znajomych, ale jakoś słabo mi się to tym razem udało (uśmiech). Przyjemnie jest posiedzieć nawet bez rozmowy, rozkoszować się urokami rejsu. Każdy może spędzić ten czas, jak najbardziej lubi. Dziękujemy Izbie, że stwarza nam takie okazje
Piotr i Joanna: Znajomi kilka razy polecali nam, aby pojechać i wreszcie się zdecydowaliśmy. Mieli rację. Żonie bardzo się podoba, więc mi – jeszcze bardziej (uśmiech). Dzieci u babci, dzień tylko dla nas. Relaks i dużo znajomych, sprzed lat ze studiów i z inwestycji. Nigdzie indziej nie dałoby się tak spotkać i tak długo, swobodnie porozmawiać
Barbara i Marcin Sieńkowscy: Jestem projektantem, na co dzień zdecydowanie częściej oglądam drogi niż jeziora (uśmiech). Na rejsie jesteśmy już drugi raz i bardzo nam się tutaj podoba. Można odpocząć, nacieszyć się widokami i spędzić miło czas. Dziękujemy Izbie, na pewno będziemy wracać

Trzymamy za słowo. A więc… Do zobaczenia na kolejnych wydarzeniach organizowanych przez Podlaską Okręgową Izbę Inżynierów Budownictwa.

tekst i zdjęcia: Barbara Klem

Udostępnij :

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Szukaj
Najchętniej czytane
Kategorie
Archiwum
Archiwa
Subskrybuj!
Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco!
Przejdź do treści