Wzmocnienie dna i ścian oraz rekonstrukcja zasuw. To główne prace, prowadzone w ramach remontu jazu na Śluzie Gorczyca w ciągu Kanału Augustowskiego.
Prace te wykonawca określa jako preludium i kolejne doświadczenie przed następną, zdecydowanie większą i trudniejszą inwestycją. Na najbliższy piątek (7 sierpnia) zaplanowane jest bowiem podpisanie umowy na remont Śluzy Augustów. Zanim, kolejnym artykułem, zabiorę Was do „serca” Kanału, wybierzmy się na letni plac budowy w okolicach miejscowości Gorczyca (gmina Płaska). Tu, na uboczu, jakby schowany, funkcjonuje jaz – upust boczny, który obsługuje Śluzę Gorczyca. W razie potrzeby „przerzuca” nadmiar wody między dwoma jeziorami. Mówiąc bardziej „technicznie”: obiekt usytuowany jest na 57. kilometrze Kanału Augustowskiego, na odcinku wodnym pomiędzy Jeziorem Gorczyckim a Jeziorem Orle.
Jaz, jak i wszystkie obiekty wchodzące w skład Kanału, jest zabytkiem. Powstał w latach 30-tych XIX w., był z pewnością naprawiany, ale obecnie jego stan wymagał już kapitalnego remontu. Prace rozpoczęły się w połowie lipca br. i mają potrwać do końca roku.
– To niewielki obiekt, ale z racji na wpis do rejestru zabytków, inwestycja jest ciekawa – ocenia Oskar Kielczyk, kierownik budowy.
Zacznijmy od przedstawienia budowli. Zabytkowy jaz to jednoprzęsłowa konstrukcja o świetle 2,12 m i długości 13,70 m, zlokalizowana w korycie małej lokalnej rzeczki. Obiekt piętrzy wodę od 124,53 do 124,93 m n.p.m. (maksymalny spad 2,18 m), przepuszczając maksymalnie 10,00 m³/s. Zamknięcia główne stanowi trzynaście belek z drewna modrzewiowego o wymiarach 12x12x242 cm, prowadzonych w profilach stalowych C160, z uzupełniającą kładką żelbetową (o długości 12 m) i barierami. W miejscu wody dolnej brzeg otacza palisada z palików sosnowych o średnicy 12 cm i długości 2,5 m oraz stalowa ścianka szczelna typu Larssen (7,35 m).
Zakres prac obejmuje skucie skorodowanego betonu i wylanie nowego płaszcza żelbetowego, kotwionego bezpośrednio do starej konstrukcji jazu. Do uformowania betonu posłuży tradycyjne szalowanie z desek drewnianych, a mniejsze ubytki zostaną uzupełnione zaprawami cienkowarstwowymi PCC. Na poszurze (strona wody dolnej) zaplanowano wymianę starej drewnianej podłogi na nowe deski z drewna modrzewiowego. Z modrzewia powstaną również nowe belki szandorowe dla zamknięć głównych i remontowych, a stalowe prowadnice zostaną w całości odtworzone. Żelbetowa kładka zyska nową barierkę ochronną (odbudowaną na wzór istniejącej), pojawią się nowa łata wodowskazowa oraz repery. Brzegi rzeki na wysokości poszuru umocni palisada i faszyny, a samo koryto powyżej i poniżej jazu zostanie gruntownie uporządkowane. Przed rozpoczęciem tych prac konieczne jest wykonanie odwodnienia, a po ich zakończeniu – demontaż stalowej ścianki szczelnej, która odcinała dopływ wody.
– Jak to na takich obiektach bywa, dopiero po odkopaniu budowli i skuciu ścian zobaczyliśmy, z czym naprawdę mamy do czynienia – ocenia Oskar Kielczyk. – Ponownie siadamy z projektantem i inwestorem, aby ostatecznie zweryfikować, co trzeba zrobić. Z naszego doświadczenia wiem, że zawsze pojawią się rozbieżności w stosunku do założeń. Projektant opiera się na dokumentacji archiwalnej, a rzeczywistość zazwyczaj zaskakuje. Tu na przykład była różnica w ukształtowaniu dna. Okazało się, że podłoga nie jest płaska, lecz schodzi z uskokiem. Kluczowe jest włączenie się inwestora i projektanta, aby prace przebiegały sprawnie i w dobrej atmosferze.
Kolejną ciekawostką, jest struktura murów jazu. Wszystkie starsze śluzy na Kanale były budowane z tradycyjnej cegły, natomiast tutaj od razu widać ślady powojennej rekonstrukcji. Ktoś w latach powojennych odrestaurował obiekt, domurowując bloczki betonowe, a przestrzeń pomiędzy cegłą, a bloczkami została zalana betonem (żelbet). Zadziwiające jest, że również z bloczków jest wykonana podłoga jazu, czego zazwyczaj się nie spotyka. Wszystkie one będą skute z uwagi na to, że ich wytrzymałość jest już za słaba.
– Praca, nawet przy tak małym obiekcie, daje mi ogromną satysfakcję i – jak każdy zabytek – uczy pokory – mówi kierownik budowy. – To jest po prostu fajne grzebanie w historii (uśmiech). Żeby obiekt miał swój klimat i zabytkowy smaczek, zrezygnowaliśmy z nowoczesnych systemów szalunkowych. Zastosujemy tradycyjne, drewniane deskowania. Chodzi o to, żeby na nowym betonie było widać to naturalne odbicie desek. Przywracanie blasku takim historycznym konstrukcjom, to dla inżyniera najlepsze doświadczenie.
Remont jazu w Gorczycy – zdaniem wykonawcy – to świetna rozgrzewka i preludium przed kolejną inwestycją. 7 sierpnia będzie podpisana umowa na „duży” temat, a wejście na plac budowy zaplanowano na przełom września i października. Mowa o Śluzie Augustów.
– Mimo, że to obiekt teoretycznie młodszy, kryje w sobie inną historię. Przy okazji poprzednich realizacji wpadły mi w ręce archiwalne, czarno-białe zdjęcia z czasów powojennych. Widać na nich totalną demolkę Śluzy Augustów – tam nie było ścian, wszystko betonowano praktycznie od zera, bo śluza została całkowicie odbudowana po wojnie. Istnieją wręcz przypuszczenia, że powojenni budowniczowie nie postawili jej dokładnie w tym samym miejscu, co pierwotna konstrukcja. Na ten moment nie widzieliśmy jeszcze pełnej dokumentacji projektowej, więc przed nami kolejna wielka niewiadoma i następne techniczne „grzebanie” w historii – puentuje Oskar Kielczyk.
Barbara Klem
Zdjęcia: Hydrobud Białystok
| Kierownik budowy: Oskar Kielczyk Inspektor nadzoru: Rafał Stankiewicz Kierownik robót: Piotr Zaborowski Generalny wykonawca: Hydrobud Białystok Projektant: Jan Kłosowski, Navpro Gdańsk Inwestor: Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie |











