Wycieczka techniczna POIIB

Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Suwałkach i monumentalne mosty w Stańczykach – to merytoryczna część wycieczki. Do tego, bezcenna integracja środowiska inżynierów budownictwa.

Wczorajszy (27 sierpnia), piękny, jeszcze bardzo letni dzień, jeden z ostatnich dni wakacji spędziliśmy na ciekawej wycieczce technicznej, zorganizowanej przez Podlaską Okręgową Izbę Inżynierów Budownictwa. Wzięło w niej udział ponad 30 osób, inżynierów różnych branż. Cel główny: Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Suwałkach.

Ciepłownia „przeszła” kilka modernizacji i dużo zmian, my zamierzaliśmy skupić się na obejrzeniu najnowszej inwestycji – kotłów biomasowych. Na terenie spółki powitali nas pracownicy i nasz „przewodnik” Daniel Bartoń, kierownik Zakładu Wytwarzania PEC Suwałki. Zaczęliśmy od… Od kawy – rzecz jasna (uśmiech). Do kawy zaś były podane… podstawowe informacje o Przedsiębiorstwie i rzeczonych kotłach, które przygotował Daniel Bartoń. A więc… Było to tak.

Ciepłownia główna została przekazana do eksploatacji w 1986 r. Z łączną mocą wynoszącą 142,0909 Mwt jest największym źródłem ciepła w Suwałkach. Na taki wynik pracują:

– trzy kotły typu WR-25 (K2, K3, K4), wodne opalane miałem węglowym o łącznej zainstalowanej mocy cieplnej 87,225 MWt (3 x 29,075 Mwt),

– dwa kotły typu VP-18 z paleniskami PKS-14 (K5, K6), wodne odzysknicowe, opalane biomasą energetyczną o łącznej zainstalowanej mocy cieplnej 25,000 MWt (2×12,50 MWt) wraz z zabudowanym ekonomizerem typu VDKE-15,

– dwa kotły parowe typu OUb-18 (K7, K8) z paleniskami AXT-S-18 opalane biomasą energetyczną, tworzące z turbiną parową blok kogeneracyjny z wymiennikiem podturbinowym OSV-K-2-25/755m2 zasilający w parę turbinę przeciwprężną TPP o łącznej zainstalowanej mocy cieplnej 29,80 MWt wraz z ekonomizerem typu VDKE-30;

– oraz instalacja solarna, o łącznej zainstalowanej mocy cieplnej 0,0659 MWt, składająca się z kolektorów słonecznych o łącznej powierzchni 94,14 m2.

Ciepłownia wyposażona jest ponadto w turbinę parową typu R7,35-4,0/0,0439-0,12 E oraz generator energii elektrycznej typu DIG 156 p/4Wo mocy 7,2 MWe, tworzące z kotłami parowymi K7 i K8, blok kogeneracyjny. Produkcja energii elektrycznej bloku energetycznego w ok. 10% wykorzystywana jest na potrzeby własne, a reszta oddawana jest do krajowego systemu elektroenergetycznego. Przedsiębiorstwo ma własne ujęcie wody przemysłowej, stację uzdatniania wody dla obiegu parowego i wodnego. W celu zabezpieczenia bezpiecznego odstawienia Ciepłowni w przypadku awarii zasilających sieci energetycznych, zainstalowane są trzy agregaty prądotwórcze o mocach:

– 450 kVA stanowiące rezerwowe źródło energii elektrycznej dla potrzeb technologicznych bloku kogeneracyjnego,

– 160 kVA dla instalacji spalania biomasy w kotłach wodnych

– oraz 320 kVA dla instalacji spalania biomasy w kotłach biomasowych parowych.

Ciepłownia wyposażona jest w systemy automatycznego sterowania i kontroli procesów technologicznych, instalacje oczyszczania spalin w celu spełnienia konkluzji BAT zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady 2010/75/UE w sprawie emisji przemysłowych oraz ciągły monitoring emisji spalin.

Ciepłownia pracuje bezprzerwowo przez cały rok (każdy remont nierezerwowanych elementów miejskiego systemu ciepłowniczego wiąże się z przerwą w dostawie ciepła do miejskiej sieci ciepłowniczej). Zapotrzebowanie miejskiego systemu ciepłowniczego na przygotowanie ciepłej wody użytkowej i technologii jest w miarę stałe w ciągu roku i wynosi ok. 10 MWt, natomiast zapotrzebowanie dotyczące centralnego ogrzewania jest zmienne, zależne od temperatury zewnętrznej. W roku 2022 kotły WR25 nr 2 i 3 wydzielono jako kotły szczytowe pracujące poniżej 1.500 godzin rocznie i dostosowano do nowych określanych dyrektywą IED i konkluzjami BAT tzw. standardów emisyjnych poprzez budowę instalacji odpylania spalin opartych na filtrach workowych, pozwalające ograniczyć emisję pyłu do kilku mg/m3u. Natomiast kocioł WR 25 nr 4 w 2019 r. został wyposażony w kompleksową instalację oczyszczania spalin pozwalającą uzyskać emisje wymagane dyrektywą IED i konkluzjami BAT po 2022 r. (SO2 i NOx poniżej 200 mg/m3 i pyłu poniżej 20 mg/m3).

Jednym z najważniejszych i najbardziej realnych kierunków dekarbonizacji systemów ciepłowniczych są inwestycje w instalacje spalania biomasy. PEC w Suwałkach w 2020 r. oraz 2026 r. wybudował dwie instalacje do spalania zrównoważonej biomasy traktowane jako zeroemisyjne pod kątem CO2. Ostatnia inwestycja realizowana była pod nazwą pn. „Budowa kotłowni wyposażonej w kotły biomasowe parowe zasilające istniejący turbozespół i wymiennik podturbionowy”. Projekt obejmował kompleksową realizację, tj. zaprojektowanie, budowę, uruchomienie i przekazanie do eksploatacji kotłowni biomasowej parowej, która będzie stanowić integralną część Ciepłowni głównej. Instalacja została zrealizowana w formule „pod klucz”. Realizacja obejmowała cały proces inwestycyjny i wykonanie wszelkich projektów, dostaw, robót budowlanych i usług, które potrzebne są do tego, aby instalacja osiągnęła wymagane w umowie charakterystyki eksploatacyjne, parametry techniczne, zdolność ruchową i bezpieczeństwo obsługi.

W ramach realizacji wykonano:

– dwa bliźniacze kotły parowe, każdy o wydajności 18,0 Mg pary/h z przedpaleniskami, opalane biomasą w formie zrębków, każdy o maksymalnej mocy w paliwie do 20,0 MW, które zapewnią produkcję pary o parametrach wymaganych dla pracy istniejącego turbozespołu o mocy 7,2MWe,

– halę kotłów i wiaty z ruchomymi podłogami zapewniającymi bezobsługowe podawanie paliwa do kotłów,

– rozbudowę i modernizację istniejącego magazynu paliwa z utwardzonym placem składowo-manewrowym do rozładunku biomasy,

– system odprowadzania i oczyszczania spalin: dwie linie z multicyklonem i elektrofiltrem,

– układ odzysku ciepła utajonego w wyniku kondensacji wilgoci zawartej w spalinach o mocy nominalnej nie mniejszej niż 4,0 Mwt,

– naziemny zbiornik p.poż. wraz z niezbędną infrastrukturą.

Tyle teorii, kaski na głowy i idziemy.

Tu podajemy paliwo – zrębki drzewne. Trafiają one na ruchomą podłogę z tzw. zadziorami, które przesuwają je w kierunku podajnika. Widoczny na końcu ruchomej podłogi wał (żartobliwie nazywany przez pracowników kebabem) to dozownik paliwa ograniczający niekontrolowany zasyp przenośnika.

Kotły biomasowe są napaliwiane (napełniane paliwem) nieustannie. Napaliwianie zasobnika kotłów węglowych odbywa się raz na dobę, natomiast w przypadku kotłów biomasowych, zawartość zasobnika tego kotła spala się w ok. 20 minut, więc zrębki muszą być dostarczane do kotła nieprzerwanie. Latem w ciągu doby spala się 100 ton biomasy, zimą – w kotłowni biomasowej parowej 300 t i w kotłowni biomasowej wodnej 300 t. Razem Ciepłownia spali zimą ponad 600 ton na dobę. Jak tu miło pachnie drewnem…

Na placu magazynowym paliw, maksymalnie można zgromadzić ok. 32 tys. t biomasy. Paliwo to pozyskiwane jest od lokalnych dostawców. I jeszcze ciekawostka… Uruchomienie kotła ze stanu zimnego zajmuje 16 godzin.

Najczęstsze awarie? Zacięcie paliwa. Są to zrębki leśne i tartaczne. Przechodzą przez separator metali, ale trafiają się w nich czasem gałęzie, patyki oraz inne niepożądane przedmioty.

Na terenie samej kotłowni nie zastaliśmy stałej obsługi. Cały zakład pracuje automatycznie, a nad prawidłowością procesów czuwają cztery osoby w dyspozytorni, pracownicy obchodowi oraz operator sprzętu ciężkiego. Jest to jedna z nowocześniejszych sterowni, 90% sterowania odbywa się właśnie stąd, zarówno pod kątem technologii jak i bezpieczeństwa pracowników, którzy czasami udają się na półtorakilometrowy spacer, bo tyle wynosi trasa przejścia przez obiekt.

Przed pożegnaniem zajrzeliśmy jeszcze do hali kotłów węglowych i podziękowaliśmy gospodarzom za miłe przyjęcie, panu Danielowi za cierpliwe i dokładne wyjaśnianie oraz odpowiedzi na pytania. A tych było bardzo dużo. Czas nadrobiony rano w trasie dzięki nowym odcinkom na drodze Białystok-Suwałki zniknął nam gdzieś(?) Szybko zatem do autokaru i udajemy się na drugą część wycieczki.

„Izbowe” upominki na ręce pana Daniela, wręczyła gospodarzom obiektu Anna Siemieniuk, opiekunka wycieczki z ramienia POIIB

Droga do Stańczyków okazała się bardzo malownicza. Nizinna nuda znikła, płaski krajobraz stopniowo ustępował miejsca polodowcowym formom terenu. Droga to pnie się w górę, to mocno opada. Sama podróż jest przyjemnością, a tu u jej kresu czekał na nas obiad z pysznymi lokalnymi kartaczami, a potem…

…Spacer po bliźniaczych, żelbetowych mostach kolejowych. I od razu wyjaśnijmy sobie, że są to na pewno mosty. Mosty, gdyż pod nimi płynie rzeka Błędzianka. Obiekty te są częścią dawnej, nieczynnej już linii kolejowej łączącej Gołdap z Żytkiejmami i stanowią jedne z najwyższych budowli tego typu w Polsce. Ale… o mostach w Stańczykach większość z Państwa już zapewne słyszała lub widziała je. Więc od nas jedynie kilka ciekawostek, które przekazał nam Paweł Iwanowski, przewodnik turystyczny, z którym wędrowaliśmy.

Otóż… pociągi kursowały jedynie po północnym torze, południowy nie był do tego przygotowany, nigdy nie widział nawet torów. Mosty są dwa, gdyż jeden nie przeniósłby obciążenia dwóch pociągów, a nie – jak się powszechnie mówi – na wypadek zburzenia jednego z nich. Obecnie są własnością prywatną.

Żadna specyfikacja techniczna kotła ani opis polodowcowego krajobrazu nie zastąpią jednak żywych wrażeń z samej podróży. Czas oddać głos uczestnikom naszej wyprawy – oto jak oceniają tę techniczną wycieczkę.

Urszula Piecielska, branża drogowa i mostowa: Bardzo podobała mi się wycieczka. Nie znam się na branży ciepłowniczej, więc obejrzenie tak nowoczesnego Przedsiębiorstwa było dla mnie interesujące, szczególnie, że pan, który oprowadzał, mówił w sposób bardzo zaciekawiający. Fajna inicjatywa i Izba powinna więcej takich wycieczek organizować.

Anna Popławska-Proskień, branża kolejowa i mostowa: Wybrałam się na tę wycieczkę, aby poszerzyć horyzonty inżynieryjne i zobaczyć coś nowego. Bardzo mi się podobało ze względu na ogrom wiedzy, jaki został nam przekazany. Takie wycieczki inżynieryjne powinny być często organizowane. Czasami jest to jedyna szansa na zobaczenie „od środka” nowoczesnego, ogromnego przedsiębiorstwa, które na co dzień jest terenem zamkniętym, a my – jako członkowie izby inżynierów – mamy ten zaszczyt zobaczyć serce inżynierii w wielu odmianach. Bardzo się cieszę, że byłam uczestnikiem tego wyjazdu.

Agnieszka Wysmułek, branża sanitarna (inżynieria środowiska): Na co dzień zajmuję się wykonawstwem, pracuję na budowach. Wybrałam się na wycieczkę z ogromną ciekawością, bo interesują mnie nowe technologie i obiekty, które z reguły tylko w ten sposób można obejrzeć. Przy okazji można nawiązać nowe kontakty i znajomości.

Katarzyna Jórczykowska, branża sanitarna: Takie wycieczki do zamkniętych dla ogółu obiektów są dla naszych inżynieryjnych serc, jak oglądanie Luwru dla laików. Cieszą mnie te ogromne rurarze, nowoczesna technologia i… XXI wiek w praktyce. Przy okazji, fajni ludzie. Bardzo polecam.

Sylwia i Kamil Łaszczyk, konstruktorzy: Bardziej interesowała nas część konstrukcyjna urządzeń niż same ich parametry operacyjne. Zdarza się nam w pracy, że coraz częściej trzeba odpowiadać na pytania z pogranicza różnych branż. Pod tym kątem było ciekawie. Spotkaliśmy tu zestawienie historycznych konstrukcji (kocioł węglowy miał – być może – z 40-letnie konstrukcje) z nowoczesnymi. Widać, że te współczesne mają inne połączenia niż te stare. Cieszymy się, że Izba organizuje takie wycieczki. Są rozwijające i bardzo potrzebne, również dla młodszego pokolenia, abyśmy mogli łatwiej wchodzić na rynek rozwijających się technologii. – Firma, w której pracuję, bardzo intensywnie rozbudowuje dział energetyczny, więc bardzo mnie ciekawią tego typu projekty – dodaje pani Sylwia.

Mirosław Truszkowski, branża sanitarna: Bardzo miła wycieczka, ciesze się, że jako inżynierowie mogliśmy przyjechać i zobaczyć nowe rozwiązania techniczne. Przez 25 lat pracowałem w białostockim MPEC-u, więc widzę, że trochę jest podobieństw. Dużo prywatnych wspomnień. PEC Suwałki dostosował się do nowych warunków, rozwiązanie jest fajne. Ciekawy wyjazd.

Stanisław Zadykowicz, branża konstrukcyjno-budowlana: Wycieczka bardzo udana. Jestem zadowolony ze spotkania z koleżankami i kolegami, że mogłem zobaczyć coś z innych branż, z którymi nie jestem na co dzień związany. Cieszę się, że Izba dba o emerytów i, że mogłem wziąć udział w wyjeździe.

Tekst i zdjęcia: Barbara Klem

Udostępnij :

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Szukaj
Najchętniej czytane
Kategorie
Archiwum
Archiwa
Subskrybuj!
Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco!
Przejdź do treści