Signori, andiamo, forza!

Wymagające realizacje mostowe i kolejowe. Znajomość trzech języków obcych. Mgr inż. Anna Popławska-Proskień, członkini POIIB opowiada o pracy i umiędzynarodowianiu placów budów.

(tłumaczenie tytułu z włoskiego: Panowie, do pracy, żwawo)

Anna Popławska-Proskień, uprawnienia do kierowania robotami budowlanymi w specjalności inżynieryjnej mostowej, a także specjalności kolejowej w zakresie kolejowych obiektów budowlanych. Absolwentka Politechniki Białostockiej. Obecnie pracuje jako inspektor diagnosta ds. nawierzchni i podtorza w PKP Polskich Liniach Kolejowych S.A. Inspektor nadzoru niedawnej przebudowy stacji Hajnówka w ciągu linii kolejowej nr 52. Oddaję głos pani inżynier.

Mam doświadczenie w realizowaniu dużych inwestycji infrastrukturalnych drogowych i kolejowych. Uprawnienia mostowe „zrobiłam” w 2019 r., kolejowe – dwa lata później. Do ciekawszych realizacji, w których brałam udział, należy modernizacja linii kolejowej nr 7 Warszawa Wschodnia – Dorohusk na odcinku Dęblin – Lublin. Częścią tego zadania była budowa przejścia podziemnego i remont wiaduktu kolejowego w Puławach, w rejonie przystanku osobowego Puławy Miasto. Budowle powstawały z wykorzystaniem nowoczesnej konstrukcji nawierzchni bezpodsypkowej z podparciem toru typu EBS (ang. Embedded Block System, czyt. system bloków osadzonych w otulinie). W odróżnieniu od klasycznego toru na tłuczniu, tu szyny są przytwierdzone do betonowych bloków, które z kolei są wbudowane w gniazda betonowe lub stalowe za pomocą specjalnej masy elastycznej. Wysokość niwelety toru uniemożliwiała zastosowanie standardowej nawierzchni kolejowej z podsypką tłuczniową. Podpory blokowe szyn miały być trwale zintegrowane z konstrukcją wiaduktu i przejścia podziemnego, co istotnie wpływałoby na wielkość drgań, które należało zredukować. Takie warunki wyjściowe doskonale wpisywały się w zastosowanie technologii EBS. Betonowanie płyt podtorowych wiaduktu i płyty górnej przejścia podziemnego wymagało, aby szyny były przytwierdzone do podpór blokowych zgodnie z projektowaną niweletą toru. Sam tor był stale monitorowany przez geodetów przez cały czas układania mieszanki betonowej, aby zapobiec przesunięciu szyn.

Jako inspektor nadzoru branży kolejowej czuwałam nad niedawną przebudową stacji Hajnówka, która polegała na zabudowie dwóch dodatkowych rozjazdów oraz na wydłużeniu peronu nr 4 i budowie nowego peronu nr 5. Przebudowa miała umożliwić krzyżowanie się na stacji pociągów. Dzięki niej długie składy dalekobieżne mogą być obsługiwane sprawnie i komfortowo.

Wracając do czasów studiów. Wzięłam dwukrotnie udział w programie Erasmus+ i byłam na wymianie studenckiej we Włoszech. Pierwszy raz wyjechałam na studia na Politechnikę w Turynie, a drugi raz odbywałam praktyki w biurze architektonicznym w Milazzo na Sycylii. Te doświadczenia językowe wniosły wiele w moją późniejszą pracę na budowach. Obecnie posługuję się trzema językami obcymi w różnym stopniu zaawansowania. Są to: angielski, włoski i język rosyjski. Każdego z nich używam na budowach. Nie tylko do kontaktu z Włochami czy z pracownikami zza wschodniej granicy, ale przydały mi się one w kontakcie z osobami z Rumunii, Kolumbii, z Turcji i też innymi, o których nawet nie wiem, skąd pochodzili. Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że nie ma obecnie w Polsce dużej budowy infrastrukturalnej, na której jest używany tylko język polski. W dobie budów międzynarodowych, z silnym pozyskiwaniem pracowników z różnych stron świata, znajomość języków obcych w stopniu komunikatywnym, powinna być standardem. Młody inżynier budowy powinien wchodzić na rynek pracy z doświadczeniami językowymi. Wyjazd na Erasmusa nie powinien być postrzegany jako półroczne czy roczne wakacje, ale jako realna szansa na podniesienie kompetencji językowych. Obecnie programy te są dostępne już nie tylko na uczelniach wyższych, ale też w szkołach średnich.

Znajomość języków obcych na budowach dotyczy nie tylko kadry zarządzającej m.in.: kierownika czy inżynierów budowy, ale też pracowników „niższego szczebla” np. operatorów maszyn, dostawców, brygadzistów. Komunikacja przekłada się bowiem na lepszą realizację na każdym etapie prac, w trakcie spotkań z brygadami, w trakcie szkoleń BHP, tłumaczenia procedur. Montaż ogromnej konstrukcji czy wielogodzinne betonowanie obiektu mostowego – znajomość języków obcych pozwala na sprawniejsze przekazywanie i wyjaśnianie szczegółów wykonawczych, konstrukcyjnych, tłumaczenie rysunków, bo często osoby, z którymi rozmawiamy, nie są to pracownicy wykwalifikowani. Nie wystarczy angielski. Firmy pozyskują brygady z różnych państw, bez znajomości angielskiego.

Tak wiele mówi się o bezpieczeństwie na budowie. Z moich obserwacji wynika, że pracownicy, którzy nie słyszą swojego języka, zupełnie się „wyłączają”. Jest to naturalny mechanizm, że przestają myśleć w trakcie pracy, której nie rozumieją i dochodzi do wypadków. A to oni przebywają w skrajnie niebezpieczniejszych warunkach: w głębokich wykopach, przy maszynach budowlanych, na rusztowaniach, na wysokości i to oni powinni najbardziej znać zasady, które chronią ich zdrowie i ich życie. Umożliwienie im tego znacząco wpływa na bezpieczeństwo na budowach.

Znajomość języka obcego na budowie „ożywia” pracowników, którzy bardziej się angażują, bo rozumieją, co robią, ale ma również znaczenie społeczne, bo to – zwyczajnie – jest miłe i rozluźnia atmosferę. Fajnie jak ktoś do ciebie „zagada” w pracy.

Niekiedy spotykam się z podejściem wśród kadry inżynierskiej, które neguje mówienie w obcym języku, bo „tu jest Polska”. Nie zgadzam się z taką postawą. Uważam, że korzystanie ze swoich umiejętności w pracy przynosi korzyści długoterminowe, jest inwestycją w samego siebie. Rynek pracy jest tak dynamiczny, że nie wiadomo, gdzie umiejętności komunikacyjne przydadzą nam się następnym razem. Drugą rzeczą jest to, że bezpieczeństwo budowy nie ma swojej ojczyzny, a powrót żywym i zdrowym do rodziny nie zamyka się w granicach Polski.

Z doświadczenia wiem, jak bardzo rozjaśnia się wyraz twarzy pracowników, kiedy wiedzą, co robią. Kiedy nauczyli się nowej rzeczy na budowie np. zastosowania nowego produktu chemicznego czy wykonania wymagającego betonowania. Sprawny odbiór robót, bez poprawek, zaawansowanie prac zgodnie z harmonogramem to satysfakcja, która przychodzi na każdym szczeblu drabiny budowlanej.

Koleżanki i Koledzy w inżynierskim fachu, niech język obcy zagości w naszym codziennym życiu zawodowym, a nie tylko na zagranicznych wakacjach. Ciao!

notowała Barbara Klem

Zdjęcie: Politechnika Białostocka

Zachęcam do sięgnięcia po więcej informacji na stronie Politechniki Białostockiej: „Anna Popławska-Proskień – zawód inżynier”

Udostępnij :

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Szukaj
Najchętniej czytane
Kategorie
Archiwum
Archiwa
Subskrybuj!
Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco!
Przejdź do treści