Grupa kilkunastu inżynierów, członków Koła seniorów, działającego przy białostockim Oddziale Polskiego Związku Inżynierów i Techników Budownictwa zwiedzała wczoraj (24 września) Polskie Radio Białystok.
– Jest to jedno z cyklu naszych spotkań, przez które urozmaicamy świat inżynierów kręcący się na co dzień wokół budownictwa – mówi Ewa Łotowska, przewodnicząca Koła. – Wychodzimy na wernisaże, koncerty – ostatnio byliśmy na koncercie „Muzyki mistrzów baroku” w Auli Magna w Pałacu Branickich. Uczestniczymy w „Inżynierskich środach”, a na dziś wymyśliliśmy sobie radio.
Temat wydarzenia okazał się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Przyszło więcej osób, niż się spodziewali organizatorzy, a sama wycieczka trwała dłużej niż wszyscy przewidywali. Gospodarze zaś, uznali nas za bardzo fajną grupę gości. Dziękujemy.
A ponieważ nie każdy zna radio od środka, nie każdy był w rozgłośni, to – choć nie jest to temat typowo inżynierski – poniżej trochę informacji do zaznajomienia się i… żałowania, że nie skorzystaliście z wyjścia z nami.
W progach Radia Białystok powitał nas wartownik pan Mikołaj, bez którego życie w budynku byłoby zdecydowanie trudniejsze i Ewelina Buczyńska – dziennikarka, która była naszą przewodniczką:
– Otwieramy się na słuchaczy, otwieramy się od środka i zapraszamy – zachęcała na wejściu, nawiązując do zaplanowanego na 27 września 2025 r. Dnia Otwartego.
W holu wejściowym zorganizowana jest imponująca kolekcja starych radioodbiorników podarowanych przez słuchaczy. Część tej kolekcji to dary również „naszych” inżynierów, którzy odszukiwali swoje sprzęty na półkach. W tym miejscu wiele osób robi sobie pamiątkowe zdjęcia. Zrobiliśmy sobie i my – powyżej.
Budynek rozgłośni Polskiego Radia Białystok przy ul. Świerkowej w Białymstoku powstawał na początku lat 70-tych. Niedawno, razem ze swoimi użytkownikami, świętował półwiecze istnienia. Kierownikiem budowy był Józef Piekarewicz z Podlaskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego w Białymstoku. Część osób doskonale pamięta tę budowę. Na przykład, kierownik budowy był kolegą z pracy Ewy Łotowskiej.
Zanim wyruszyliśmy w otwarte podwoje radia, kilka faktów. Budynek ma piwnicę i trzy kondygnacje nadziemne. Piwnica to zapewne część techniczna i tam nie byliśmy oprowadzani. Na parterze ulokowana jest administracja i małe zaplecze kuchenne. „Prawdziwe radio” zaczyna się na pierwszym piętrze, a my zaczęliśmy od dumy rozgłośni, najbardziej reprezentatywnego miejsca w obiekcie – Studia Rembrandt. To tu odbywają się radiowe koncerty i występy artystyczne, nagrywane są płyty i słuchowiska. Zdjęcia goszczących tu artystów, m.in. Maryli Rodowicz czy Urszuli, wiszą na korytarzu. To jedno z najstarszych studiów w Białymstoku, dawniej miało monopol, dziś jest nieco mniej oblegane. Jednak większość Białostoczan doskonale zna tę salę, wiele osób z naszej grupy to – można by rzecz – stali bywalcy Studia Rembrandt. Głos aż sam cichnie po wejściu. Zerknijcie…

I obsługa techniczna studia – reżyserka.

Radio Białystok dysponuje kolejnymi czterema studiami nagrań, które – jak się utarło – służą do różnych celów tematycznych. Jedno jest do nagrywania reklam, inne słuchowisk itd. Na dłużej zatrzymujemy się w największym studiu emisyjnym. Stąd słyszymy radio na żywo. Świetna zabawa obserwować jak pracuje pan Zdzisław – realizator dźwięku. Siedzący za pulpitem, wyposażonym w mnóstwo suwaków i przycisków, a nad nimi monitorów – ogarnia całość, by to, co słyszy słuchacz, było tym co ma usłyszeć (uśmiech). Przydziela dostęp do eteru i kontroluje: kto, co i kiedy. Dokładność do ułamków sekund. Pan Zdzisław mówi i przestaje, opowiada nam, a w trakcie trwa przecież audycja, o pełnej godzinie „wchodzą” wiadomości. Za szybą widzimy prowadzącą audycję Dorotę Sokołowską. O pani Dorota! Powiedziało z zachwytem kilkoro współuczestników wycieczki. Widać, stali słuchacze Radia Białystok. Nikt jednak nie zastanawiał się, że ma być cicho. A przy wejściu do reżyserki nasza przewodniczka uprzedzała nas, że mamy ściszyć głos, co zresztą sugeruje zapalające się światło „cisza”. I mnie osobiście niesamowicie dziwi, jak pan Zdzisław wie, kiedy i do kogo mówi, i że nie powie wtedy, gdy słyszą go słuchacze na antenie. Majstersztyk.



Teraz zacznę medycznie. Radio ma dwa serca. Jedno dotyczy spraw technicznych, drugie – dziennikarskich. Zacznijmy po inżyniersku: rozdzielnia.

Po tym przedstawieniu się pan Grzegorz był już nasz. Zasypaliśmy go pytaniami:
– Od kilku lat radio działa cyfrowo – wyjaśnia. – Razem z pojawieniem się telewizji cyfrowej, kiedy zmieniły się ich nadajniki, radio również dostało możliwość realizacji sygnału DAB. Jest to standard ogólnoeuropejski. Nie mamy się czego wstydzić – jeśli chodzi o urządzenia naszej rozdzielni. Kładziony jest nacisk na najnowsze, sprawdzone rozwiązania i zawsze dostępny serwis. Musimy działać bez przerw.

Drugie serce to tzw. newsroom – centrum informacyjne. Mieści się ono, razem z pokojami dziennikarzy na drugim piętrze. Tu w tzw. burzach mózgów zbierane są informacje, powstają treści, które „serce techniczne”, z pomocą np. pana Zdzisława może podać słuchaczom. Tu czas liczy się bardziej, niż gdziekolwiek indziej. Każda sekunda, by zdążyć do najbliższego wydania wiadomości.


Poza tym… Małe, kilkuosobowe pokoiki, w których redaktorzy przygotowują materiały. Zachwycił nas pokój redakcji kultury, w którym zastaliśmy Olgę Gordiejew. Mówiła, że dziennikarze spędzają tam dużo czasu, również w weekendy, dlatego pokój – dla stworzenia domowego klimatu – jest pełen roślin w doniczkach, książek, ciepłych obrazów.

| Radio Białystok zatrudnia ok. 90 osób. Redaktorem naczelnym jest wieloletni pracownik Radia – Marcin Tomkiel. |
Na koniec jeszcze każdy miał po kilka pytań, ja już podziękowałam za wycieczkę. Zanim zdążyłam pomyśleć, że zgubiłam się w drodze do wyjścia, przede mną pojawiła się twarz pana Mikołaja z recepcji. Mówiłam, że bez niego życie w budynku byłoby zdecydowanie trudniejsze. No właśnie.
Dziś zatem, pozostając w temacie wycieczki, zakończę tak: do usłyszenia.
Tekst i zdjęcia: Barbara Klem


