150 osób wzięło udział w spotkaniu Podlaskiej OIIB. Był rejs statkiem i zabawa nad jeziorem w Augustowie. Integracja środowiska jest wartością samorządu.
Inżynierów i ich gości powitał w Porcie Augustów Krzysztof Ciuńczyk, przewodniczący Okręgowej Rady POIIB:
– Spotykamy się kolejny raz na cyklicznym „izbowym” pikniku w Augustowie – powiedział. – Frekwencja sprzyja, każdy jest chętny na miłą zabawę i spotkanie w gronie inżynierskim. Cieszy mnie, że nasze środowisko jest tak mocno zsolidaryzowane, jest to wartość dla Izby bardzo ważna. Członkowie czekają na ten dzień. Obiecuję, że będziemy starać się organizować tego typu imprezy co roku. Dziś płyniemy w stronę pomnika naszego wielkiego Polaka – Jana Pawła II, a później wracamy do Hotelu Warszawa, gdzie mamy zaplanowaną część rekreacyjno-integracyjną. Życzę wszystkim dobrej zabawy i serdecznych rozmów.
Wrześniowa pogoda dopisała. Jakby lato odwdzięczało się za chłodny lipiec. W jedną stronę mieliśmy upał, a po tej dawce opalania słońce „dostało” wolne i powrót umilał nam jedynie ciepły wiatr. Trasa była identyczna jak na ubiegłorocznym pikniku, więc chętnych odsyłam do lektury artykułu w archiwum: „Statkiem, statkiem w piękny rejs…”
Rejs umilała nam załoga statku serwując ciekawostki na temat trasy i znane przeboje przy akopaniamencie akodreonu. Do wspólnego śpiewania było wielu chętnych. W „cichszych” zakamarkach statku można było porozmawiać, co i ja wykorzystałam pytając uczestników o słuszność organizacji tego typu wydarzeń przez Podlaską OIIB. Wszyscy zgodnie wystawiają organizatorom najwyższe noty i proszą o więcej. A poniżej wycinki moich rozmów.






Usłyszałam też sugestie organizacji spotkań integracyjnych z noclegiem. Niektórzy z uczestników już teraz na własną rękę organizowali nocleg, by skoro już są w Augustowie, to fajnie jest tu spędzić cały weekend. Były propozycje dłuższych wyjazdów, np. nad morze. Nikt oficjalnie nie chciał się przyznać do propozycji, ale proszono: niech pani to napisze – co czynię (uśmiech).
Po trzygodzinnym rejsie wszystkim dopisywały apetyty. Kuchnia Hotelu Warszawa spisała się smakowicie. Do bardzo późnego wieczora trwała zabawa nad Jeziorem Necko. Można było spędzać czas na różne sposoby, wedle upodobań. Na leżaku nad wodą. Piekąc kiełbaski przy ognisku. Spacerując po pobliskim lesie, czy po pomostach. Podziwiając naprawdę piękną augustowska noc. No i parkiet… Parkiet zapełnił się w mig i nie pustoszał do końca.
Zachęcam do obejrzenia zdjęć, które więcej mówią niż powyższa relacja. Zachęcam takę wszystkich członków POIIB do uczestniczenia w tego typu wydarzeniach.
tekst i zdjęcia: Barbara Klem




















































